Opowieści dziwnej treści z herbatką w tle
RSS
poniedziałek, 18 lipca 2005
Herbaciany kiper

Witam spragnionych smaku herbaty po dwóch tygodniach zasłużonego leniuchowania. Było miło ale sie skończyło.

Szara codzienność ale również kolorowe dla Was pisanie o herbatkowym zabarwieniu w tle.

Dziś o herbacianych kiperach, tak tak są tacy ludzie - taki zawód.

Posortowane według wielkości listki herbaty pakuje się w skrzynie opatrzone stemplami z informacją o rodzaju herbaty i plantacji, z której pochodzi oraz numerem umożliwiającym identyfikację partii uczestnikom aukcji, na której partia ta zostanie sprzedana. Przed aukcją brokerzy reprezentujący poszczególne plantacje rozsyłają próbki z każdej partii do firm zajmujących się mieszaniem i pakowaniem herbat, które je oceniają i decydują o ewentualnym udziale w licytacji.
Istnieje kilka znanych aukcji herbaty. Ja najlepiej znam aukcję w Colombo, odbywającą się raz w tygodniu. W czasie sezonu, co tydzień wystawianych jest tu na sprzedaż około 5ooo ton herbaty. Co minutę, w trakcie głośnej i pełnej napięcia licytacji sprzedaje się mniej więcej 3-4 partie herbaty. Jeszcze kilka lat temu plantacje mogły sprzedawać herbatę wyłącznie w takim systemie, czyli na aukcji. Dziś mają już prawo prowadzić interesy bezpośrednio z eksporterami i producentami herbat paczkowanych.
Próbki herbaty zakupionej na aukcji lub dostarczonej z plantacji porównywane są z próbkami, na podstawie których dokonywany był zakup. Jeśli charakterystyki herbaty zgadzają się - transakcja zostaje zakończona.
We wszystkich tych operacjach uczestniczą kiperzy. To oni dokonują oceny próbek i decydują o zakupach. Doświadczony i zdolny kiper potrafi rozróżnić większość rodzajów herbaty - na temat każdej z nich potrafi powiedzieć skąd pochodzi, kiedy została zebrana i kiedy straci swe walory. Potrafi również precyzyjnie określić te walory oraz wie, jakich herbat należy użyć w celu uzyskania pożądanego smaku i aromatu. Kiperzy, bowiem nie tylko testują, ale również mieszają herbaty.
"Mieszanie" herbaty może mieć dwa znaczenia. W przypadku większości herbat produkowanych masowo oznacza niestety przede wszystkim mieszanie herbat wysokiej jakości z "wypełniaczami", czyli herbatami niższej jakości. Ma to na celu osiągnięcie odpowiednio niskiej ceny produktu przy zachowaniu podstawowych charakterystyk. Wypełniaczami są przeciętne herbaty produkowane w wielu krajach, mogące się nawzajem zastępować. Kupowane są one tam, gdzie akurat jest najtaniej.
Można jednak również mieszać wyłącznie herbaty wysokiej jakości - robi się to w celu uzyskania ściśle określonych, wyrafinowanych walorów smakowych i aromatycznych. Na tym właśnie polega moja praca jako kipera - nazywam tę czynność "komponowaniem". Tak, więc o ile w pierwszym przypadku chodzi o utrzymanie określonego standardu herbaty przy zachowaniu określonej ceny, tak w tym przypadku najistotniejsze jest zachowanie wysokiej jakości herbat wchodzących w skład kompozycji oraz uzyskanie poszukiwanej przez koneserów charakterystyki. Tu trudno znaleźć substytuty, do komponowania używa się bowiem herbat o unikalnych charakterystykach, pochodzących z określonych plantacji, a często ze zbiorów w określonym czasie.
Kiper bierze pod uwagę wiele cech herbaty także takich, na które Państwo nie zwracacie specjalnej uwagi: wygląd i aromat suchych listków, sposób w jaki herbata się parzy, kolor naparu, jego aromat i smak. Wiele można dowiedzieć się o herbacie nawet na podstawie sposobu, w jaki listki rozwijają się w gorącej wodzie. Ma to znaczenie choćby dla późniejszej szybkości parzenia. Szczególną uwagę przywiązuje się do wszelkich obcych aromatów, które herbata przejmuje bardzo łatwo, a których obecność jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną.
Samo testowanie polega na energicznym wciągnięciu naparu z łyżeczki na sam koniec podniebienia i szybkim obróceniu go w ustach w celu pobudzenia kubeczków smakowych i wychwycenia wszelkich istotnych cech. Na koniec wypluwamy herbatę, niezależnie od tego czy nam smakowała czy też nie. Za kiperem podąża jego asystent notując uwagi i oceny.

15:22, wyborca2
Link Komentarze (6) »
piątek, 01 lipca 2005
Herbatkowych Wakacji

Z OKAZJI ZBLIŻAJĄCYCH SIE WAKACJI ŻYCZĘ WAM NAPRAWDĘ ZIELONEJ HERBATY I MIŁEGO WYPOCZYNKU. WRACAM DO HERBACIANEGO NAWYKU 18 LIPCA. MORZE CZEKA.....PA , DO ZOBACZENIA!!!!

15:24, wyborca2
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 czerwca 2005
Aukcyjne moce herbaty

Początek tygodnia więc jak zwykle troche odbiegamy od schematu blo(x)owej poprawności. Żeby troche Was rozweselić i naładować Wasze akumulatorki przedstawię Wam treści dziwnej treści znalezione na Aukcjach ALLEGRO.

Nie podaję adresów a jedynie opisy produktów. Aż dziw bierze co można znależć wpisując do aukcyjnej wyszukiwarki słowo : herbata.

Aukcja numer 1: Zielona herbata 100 g

W Ł A Ś C I W O Ś C I:

Działa bakteriobójczo, dotlenia komórki skóry, poprawia przemianę materii, eliminuje wolne rodniki, ujędrnia i nawilża skórę. Zalecane jest szczególnie dla cery dojrzałej. Świeży, bardzo przyjemny zapach zielonej herbaty, który unosi się w całym pomieszczeniu

Aukcja numer 2 :HERBATA LUSHANJIU DIET TEA

Nowość Uzdrawiająco-oczyszczająca herbata odchudzająca

Herbata Lushanjiu została opracowana specjalnie dla ludzi otyłych, oprócz tego polecana jest kobietom pragnącym wrócić do swojej figury po porodzie, a także ludziom cierpiącym na zaparcia. W jej skład wchodzą rośliny, wykorzystywane zarówno w produktach żywnościowych, jak i w lekarstwach. Główne działanie herbaty związane jest z obniżeniem poziomu lipidów w krwi, co powoduje wykorzystanie przez organizm nagromadzonego tłuszczu, przeciwdziała odkładaniu się cholesterolu na ściankach naczyń krwionośnych. Normalizując pracę układu trawiennego, herbata sprzyja oczyszczeniu się organizmu ze złogów i toksyn – „idealny strażnik” organizmu. Herbata odchudzająca LUSHANJIU jest szeroko stosowana w Japonii, Chinach, Korei, a także w Rosji i innych krajach europejskich posiada certyfikat Ministerstwa Zdrowia Chińskiej Republiki Ludowej [1999] nr 7, jest produkowana wg standardów ISO 9001-2000 i HACCP

Aukcja numer 3 :

VILCACORA+ZIELONA HERBATA - OCHRONA DNA!!!

Działanie:

Organizm jest nieustannie narażany na działanie wolnych rodników tlenowych (oksydantów). Ich szkodliwe działanie nasila się pod wpływem: zanieczyszczeń powietrza, wody, żywności, promieniowania UV, nadmiernego wysiłku fizycznego itp. Te szkodliwe związki powodują między innymi: uszkodzenie lipidowych błon komórkowych, dezaktywację enzymów i oksydację LDL, ale ich najgroźniejszym działaniem jest uszkadzanie nici DNA. Efektem takiego działania mogą być mutacje, dające w konsekwencji przekształcenie zdrowych komórek w komórki nowotworowe.
Vilcacora wykazuje silne działanie antyoksydacyjne. Jedną z nielicznych roślin posiadających porównywalnie silne działanie neutralizujące wolne rodniki jest zielona herbata. Badania in vitro wykazały, że poza ochroną nici DNA przed wolnymi rodnikami vilcacora posiada właściwości pobudzania procesów naprawczych już uszkodzonych nici DNA.

Jak więc widzicie sami herbatka jest dobra na wszystko : może czaić się w mydełku, może korygować "boskie" błędy w naszym dna, a to tylko niektóre aukcje- wykorzystujące jej zbawienną moc. Celowo nie podałem ani numerów aukcji ani ksywek sprzedających nie chcąc być posądzanym o stronniczość i kryptoleklamę. Jak mawiał słynny malarz pytany co miał na myśli marząc po klawiaturze : KOPYTKO!!! , czego i Wam życzę. Pisownia i opisy ( oryginały cytowane .... )

11:08, wyborca2
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 czerwca 2005
Ceremonialne gadżety

Witam !!! Myśłałem , myśłałem i wymyśliłem..... Opowiem wam co do czego służy, czym sie to je i jak to wygląda. Rzecz o akcesoriach niezbędnych podczas ceremonii picia herbaty - chanoyu.

 

Chashitsu -  wolno stojący pawilono rozmiarach czterech i pół maty, posiadającym wejście o wysokości 60 cm (wejście do wpełzania). Podłoga wyściełana jest tatami, z zagłębionym drewnianym paleniskiem.

Chashitsu wyposażone jest w przedmioty związane z ceremonią, tzw. utensylia herbaciane, pochodzenia rodzimego, wykonane z gliny, bambusa i drewna.

Niezbędnymi utensyliami herbacianymi są kociołek chabama do gotowania wody

pojemnik na wodę używaną w czasie ceremonii, zwany mizusashi

chaire - pojemnik na sproszkowaną herbatę

chashaku - długie wąskie czerpadełko (dawniej były one wykonywane z kości słoniowej, obecnie z bambusa) służące do przekładania herbaty z chaire do chawan czyli naczynia, z których pije się herbatę.

Uczestników ceremonii obowiązuje etykieta. Etykieta dotyczy sposobu poruszania się i stawiania kroków, głębokości wymienianych ukłonów, tonu głosu i wymiany tematów konwersacji. W chashitsu należy podziwiać eksponowane przedmioty. Uczestnik ceremonii jest obowiązany przynieść ze sobą drobiazgi w rodzaju specjalnych serwetek, składanego wachlarza - sensu, oraz delikatnej tkaniny do przetarcia naczyń po ich obejrzeniu

Skrócone ceremonie herbaty odbywają się w domostwie, w miejscu pracy, na terenie świątyń. Ograniczają się one do podawania specjalnego rodzaju ciasteczek, a uczestników nie obowiązuje strój oficjalny.

13:34, wyborca2
Link Komentarze (2) »
środa, 22 czerwca 2005
Herbaciane nonsensy

Za oknem nostalgicznie; niby ciepło ale jakoś tak niewyrażnie. Postanowiłem więc iż dzisiejszy herbaciany wpis również bedzie zawierał nostalgiczną nutę. Nutę pachnącą czarodziejskim piórem niezapomnianej Agnieszki Osieckiej.

   

Agnieszka Osiecka - Herbaciane nonsensy

 Już wieczorna godzina
zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną
punktualny zgasi wiatr.
I na ściany popatrzysz,
wszędzie chiński teatrzyk.
W głównej roli, kochany, twój cień.
Dwa fotele, dziadygi,
obgadują na migi
księżycowy śmiejący się pysk.
Mały czajnik pękaty
nagotuje herbaty,
herbaciane bulgocąc nonsensy.
Kot się łasi jak głupi,
pewno znowu się upił,
może śnił mu się dobry sen.
A bohomaz na ścianie,
jakiś pan i dwie panie,
dziś wygląda jak stary Van Gogh.


Lecz poszedłeś o dziesiątej,
nagle zbrzydły wszystkie kąty,
a ten czajnik z herbatą
ma po prostu krzywy garb.
Kot jest głupi jak cielę
i dziurawe fotele,
a ten obraz malował Gierasik.
No, a w chińskim teatrze
nie ma na co patrzeć,
głównej roli już nie ma kto grać.
Może gadam od rzeczy,
lecz co warte są rzeczy,
kiedy rzeczom tym ciebie jest brak.

10:50, wyborca2
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 czerwca 2005
Herbaciane fregaty

Od wczoraj 32 miejsce w TOP 50. Nieżle powiedziałbym nie sądząc iż herbaciany temat bedzie tak popularny. Miło sie robi na duszy a i tydzień płynie nieco szybciej. Dzis nie będę truć na temat samej herbaty ale troche pomarudzę o historii jej "wpłynięcia" na tereny Europy. Szperając w Wirtulanadi natknąłem sie na wzmiankę o regatach kliprów herbacianych. Cała rzecz polegała na rywalizacji żaglowców i premii za dostarczenie do Londynu pierwszej partii herbaty.

Był koniec maja 1866 r. gdy rozpoczęły się wielkie regaty na trasie o długości ponad 15 tys. mil. Stawka najszybszych kliprów ruszyła w pogoni za sławą i premią przyznawaną za przywiezienie pierwszej herbaty do Londynu. Z  ujścia rzeki Min pierwszy wyszedł "Fiery Cross", wyprzedzając "Ariela", "Taeping", "Sericę" i "Taitsing". Pozostałe klipry w tym wyścigu nie liczyły się. Kolejność taka utrzymywała się przez większą część dystansu, zmieniały się jedynie odległości między żaglowcami. Przetasowania zaczęły się dopiero na Atlantyku. Do historii i legendy tych regat przeszedł nieprawdopodobny wręcz finisz. W  czwartek, 6 września, o godz. 5.55 rano "Ariel" jako pierwszy przyjął na pokład pilota, w pięć minut później inny pilot zameldował się na pokładzie "Taeping". Oba klipry sunęły wzdłuż białych klifów Dover pod wszystkimi żaglami. "Ariel" jako pierwszy zrzucił żagle i przyjął hol, jednak tym razem szczęście uśmiechnęło się do "Taepinga", który trafił na silniejszy holownik, dzięki któremu zameldował się u wejścia na Tamizę o 55 minut przed "Arielem". Ten jednak, po dobraniu drugiego holownika, o godz. 9 znalazł się przed wrotami East India Dock, "Taeping" natomiast kierował się do dalej położonego London Dock, przed którym znalazł się dopiero o godz. 10. Mając jednak mniejsze zanurzenie, zdołał wcześniej przejść przez śluzy doku i zacumować o 28 minut przed "Arielem". W  myśl dotychczasowych zasad zwycięzcą powinien zostać "Taeping", jednak kapitanowie obu kliprów, porozumiawszy się ze sobą, zdecydowli podzielić premię, uznając tym samym pojedynek za remisowy. Jeszcze tego samego dnia, po południu, zacumowała "Serica", w dwa dni później "Fiery Cross", a w dzień po nim "Taitsing". Regaty roku 1866, które wzbudziły tyle namiętności i entuzjazmu, były równocześnie ostatnimi, w których premia przypadała kliprowi cumującemu jako pierwszy w Londynie, bez względu na czas podróży. Ponieważ aż 5 kliprów w krótkim czasie dostarczyło dużą ilość herbaty do Londynu, jej cena spadła. Z  tego powodu zrezygnowano z przyznawaia premii w następnych latach. Odtąd, przez 12 kolejnych lat, za zwycięzcę uznawano kliper, który uzyskał w sezonie najlepszy czas, z dowolnego herbacianego portu Chin do Londynu.

Dwa kolejne sezony to również lata wielkich emocji na herbacianych trasach. Pierwszoplanowe role odgrywały bliźniacze "Ariel" i "Sir Lancelot". W  1867 r. najszybszy był "Sir Lancelot" przed "Arielem", w następnym roku bliźniaki pogodził "Spindrift" wyprzedzając "Ariela" i "Sir Lancelota", wreszcie w 1869 r. ponownie triumfował "Sir Lancelot".

11:28, wyborca2
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 czerwca 2005
Powabna czarka

Witam wszystkich w upalny poniedziałek. Znowu ten długi-upiorny tydzień pracy. Na szczęście już niedługo; dwa tygodnie i wypad nad polskie, chyba najpiękniejsze w tej częśći świata morze. Myślałem jak rozpocząć tydzień mając na uwadze iż nie tylko ja rozpoczynam 5 dniowy maraton. Dziś nieco o akcesoriach do delektowania się zielonym naparem. Rozpoczniemy od tak zwanych czarek.

Istnieje wiele akcesoriów do parzenia herbaty a ich znaczenie jest związane z poszczególnymi tradycjami jej spożywania. Chińczycy najchętniej piją ją w kamionkowych czarkach, Japończycy w cieniutkich porcelanowych filiżankach. Japoński ceremoniał parzenia herbaty „matcha” wymaga specjalnej czarki w której ‘ubijana’ jest specjalnie przygotowywana - sproszkowana herbata za pomocą bambusowej miotełki. W Argentynie napar „mate” przygotowuje się w naczyniu zwanym „bombilla” wykonanym z owocu tykwy, natomiast metalowa rurka owalnie zakończona z otworami - „calabassa” służy do jej picia. W Anglii popijano herbatę w wysokich filiżankach z angielskiej porcelany.

        

             an-nan                                   black oribe

      

              irabo                                   iro an-nan

     

      kinin z podstawką                           kohagi

      

             koudaji                                    kumo

     

              oribe                                   tabanoshi

     

            taihisan                                  tataya

08:21, wyborca2
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 czerwca 2005
Internauci o herbacie

Dziś trochę niekonwencjonalnie. Grzebiąc w czeluściach internetowego śmiecia znalazłem fora, których jednym z wielu tematów była herbatka. Niektóre z wpisów bardzo przypadły mi do gustu poczuciem humoru, innym spojrzeniem na herbatę oraz oryginalnością wypowiedzi. A że za oknem słoneczko i koniec tego piekielnego tygodnia to stwierdziłem iż taki temat wprowadzi nieco normalonści w szarej codzienności a i ja podejdę do tematu inaczej niż zwykle.

Cytuję :

1)

Sam nie będe opowiadał o swoich preferencjach herbacianych, dodam jedynie, że nie ma równie łagodnego i równie skutecznego środka na zaparcia jak czerwona herbata. Ja przynajmniej takiego nie znam. autor : Forma

2)

Dawno temu kilka razy piłem rooibos i zawsze dostawałem biegunki Razz, cóż - pewnie wychodzi mi z organizmu cały syf Smile. A szkoda, bo jest całkiem smaczna. Może znowu spróbuję Smile.autor :DziQ

3)

Ja tam chleje herbate litrami. Kawe pije dość rzadko wtedy kiedy poczebuje. Ogólnie herbata mnie trzyma przy życiu. W dzbanku sobie robie dość słabą ale mozna na niej leciec bez zobowiązań. Kiedy potrzeba robie sobie mocną(zawsze słodze). Jak przyjezdzam do wujka to robi pożądną czajówe :> i to jest najzajebistsza ale mi sie nie chce robić a on by bez niej nie przetrwał Razz (kawy nie pija). autor: Samuraj Jack

4)

To ty nigdy w zyciu herbaty nie piłes?
Czarna to ta zwykła... to coś w torebkach... Confused
A jesli nigdy nie piłes zadnych "wydumanych" typu zielona, yerba czy z czerwonokrzewów, to rzeczywiście na dobry początek polecam aromatyzowane, bo takie "na dziko" mogą laikom nie smakować Winkautor :Pacyfka

5)

Cytat z repylkowego linka o herbacie:


Tymczasem wśród ludzi młodych - w wieku 15-24 lat - herbatę pije tylko 72 procent. Ma ona mniej zwolenników w tej grupie wiekowej, ponieważ wymaga zaparzania.

Boję się, że brytyjczycy mogą wyginąć. W końcu seks wymaga wysiłku Razzautor :GnoM

10:11, wyborca2
Link Komentarze (4) »
czwartek, 16 czerwca 2005
40 minut łyczek po łyczku

               

Jedną z najbardziej znanych i podziwianych tradycji japońskich jest ceremonia picia herbaty. Tradycja ta siega korzeniami XIII wieku , wywodząc się z kręgu mnichów buddyzmu zen. Od wieku XV ceremonia picia herbaty staje się rozbudowanym rytuałem cesarskiego dworu . Mistrz ceremonii zarządza każdą jej chwilą . od wybrania wielkości naczyń , poprzez liczbę gości aż do ułożenia stołu.

Czajniczek , podstawka i filiżanka są przecierane jedwabną ściereczką zwaną "fukusa". Filiżanka jest następnie myta we wrzątku , polewanym z tradycyjnego , żelaznego czajnika , podgrzewanego tradycyjnie na rozżarzonym węglu drzewnym. Następnie, z należytą ceremonią odmierza się stosowną ilość herbacianego proszku za pomocą długiej bambusowej łyżeczki do herbaty. Nalewa się wodę , najczystszą i nieodstaną , o odpowiedniej temperaturze ( nie może się zbyt mocno gotować ). Herbata jest następnie roztrzepywana za pomocą bambusowej trzepaczki , zwanej "Shasen" aż do uzyskania zielono-jadeitowej pianki. Czynność , która wymaga wielu lat doświadczenia i jest ćwiczeniem nadgarstka tyleż wdzięcznym co eleganckim....

Herbatę popija się małymi łyczkami , delektując się każdym smaczkiem i aromatem. Japończyk poświęca ok. 40 minut każdego dnia na ceremonie picia herbaty , ale jeżeli ceremonia jest połączona z "kaiseki" , czyli tradycyjnym posiłkiem , to należy temu poświecić kilka godzin...


                                                                                                              fukusabasami         kobukusa           dashifukusa

                 

         przykładowe zdjęcia ściereczek, zwanych FUKUSA


13:25, wyborca2
Link Komentarze (1) »
środa, 15 czerwca 2005
Poezja smaku

Czy herbata może byc poezją ?. Czy poezja może wyrazić to co czujemy przechylając czarkę z herbacianym naparem ? . Okazuje się iż jak najbardziej o czym można sie przekonać czytając fragmenty "Poematu o herbacie", żyjącego w XI wieku japońskiego poety i filozofa Lu Tonga.

Pierwsza czarka wilży me wargi i gardło,
Druga czarka rozpędza smutek i samotność,
Trzecia wpływa w me wnętrze, pilnie je przeszukując,
I znajduje tomidła pełne wyrazów obcych,
Wypiwszy czwartą czarkę zaczynam się lekko pocić,
Co było złe w mym życiu wypływa przez skórę,
Piąta czarka obmywa każdą cząsteczkę ciała,
Po szóstej słyszę wezwanie do kraju nieśmiertelnych,
A siódma czarka... niestety! Już więcej pić nie mogę!
Czuję chłodny wiaterek dmący przez me rękawy.
Gdzie Wyspy Nieśmiertelnych, na które się wybieram?
Wietrzyk mnie tam zaniesie, o Mistrzu Zródła z Nefrytu.

                                         Czyż to nie jest to piękne ?

09:50, wyborca2
Link Komentarze (3) »